Ogólne,  Patologiczny Optymista,  Styl życia

Stefan – Patologiczny Optymista: Czas pożegnania

Z wielkim żalem i niewypowiedzianym smutkiem informujemy, że nasz Pies -Stefan od nas odszedł.
Pożegnaliśmy Stefana dziś w nocy. Jeszcze w poniedziałek był, jak to on permanentnym optymistą w świetnej formie, okazem zdrowia- aż do wieczora – gdy w późnych godzinach wieczornych, pękł mu guz w sercu (o którego istnieniu nie mięliśmy pojęcia) – i wywołał tamponadę serca. W nocy wróciliśmy do domu po całym dniu walki, po zabiegu operacyjnym, ale bardzo się męczył. Zaczął się dusić, nie mógł się położyć. Praktycznie zasnął spokojnie tylko na chwilkę.
Podjęliśmy decyzję, że wracamy do Jeleniej, bo może lekarz jeszcze coś mu poda, ale tak naprawdę wiedzieliśmy wszyscy troje, dlaczego jedziemy.
Okazało się, że po zdjęciu mu pół litra krwi z serca za pierwszym razem, gdy zrobił Mu USG po raz drugi, to w tym krótkim czasie zdążyło się nazbierać ponad połowę tego, co ściągnął. Pękło mu serce, dosłownie. Wcześniej okazało się, że jest bardzo przerośnięte. Nasz Stefanek wziął sobie do serca to, że jest psem o wielkim sercu.

Nie mogliśmy Go męczyć. Gdybyśmy zostali w domu, to pewnie i tak nie byłoby Go z nami do rana.

Stefan miał wpływ na to, że Kasia i ja jesteśmy, jacy jesteśmy. Ktoś kiedyś powiedział nawiązując do nas: „Jaki pan, taki kram”. To dla nas najlepszy komplement. Jesteśmy dumni z naszego Kramu.

Nie jest nam teraz łatwo – wiedzieliśmy wkładając sześciokilogramowego szczeniaka do pudełka w samochodzie 9 lat temu, że pewnie przyjdzie dzień, w którym włożymy czterdziestokilogramowego Przyjaciela do bagażnika samochodu po raz ostatni. A jednak nie jest łatwo.

O Marley’u – psie, który z kart książki Grogana sprawił, że w naszym życiu pojawił się Stefan napisano tak:

„…każdego dnia z nieokiełznaną rozrzutnością i radością uczył mnie życia – tego, jak chwytać chwilę i iść za głosem własnego serca.
Pies do niczego nie potrzebuje szpanerskich samochodów, wielkich domów i markowych ciuchów. Symbole pozycji społecznej nie mają dla niego znaczenia. Wystarczy mu zabłocony kawałek patyka.
Pies nie osądza innych po kolorze ich skóry, wierze i pochodzeniu, ale na podstawie tego, kim są w środku. Psu jest wszystko jedno, czy jesteś biedny, czy bogaty, wykształcony, czy analfabeta, mądry, czy głupi. Daj mu serce, a on odda ci swoje.
To jest naprawdę całkiem proste, a jednak my, ludzie, o tyle mądrzejsi i bardziej wyrafinowani, stale mamy kłopoty z określeniem, co się liczy, a co nie.”

Te wszystkie słowa doskonale opisują też naszego Stefka.

Stefana wybraliśmy nie widząc żadnego ze szczeniaków – miał być samiec i miał być biszkoptowy. Taki zestaw był tylko jeden – Stefan. Specjalnie się nawet nami nie interesował – jakby wiedział, że nie musi się starać nas do siebie przekonać, bo przecież został już wybrany! Oddał nam tyle miłości, oddania i przywiązania, że ten wybór spłacił wielokrotnie.

Dziękujemy Stefanowi, za to, jaki był.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

wróć na RafalDlugosz.pl